Piramidy w Gizie

PIRAMIDA CHEOPSA

Piramidę Cheopsa nazywa się Wielką Piramidą w Gizie. Na sam dźwięk tej nazwy mam konkretne ciary. Budowlę tę, postawiono ponad 2500 lat przed naszą erą (!) i do dzisiaj pozostaje ona najcięższą budowlą na świecie, skrywając jednocześnie tysiące tajemnic. Naukowcy nie potrafią powiedzieć nam kto i jak ją wybudował. Większość informacji na jej temat to nieudowodnione przesłanki. O architektach piramidy mówi się – geniusze, o budowniczych – nadludzie. Jak ułożyli dwa i pół miliona bloków ważących po dwa i pół tony każdy?! Jakże można było w tamtych czasach wykonać tak skomplikowane dzieło, że dzisiejsze najtęższe umysły głowią się nad jego zagadką, co więcej – na horyzoncie nie widzą jej rozwiązania. Dysponujemy dziś ogromną wiedzą i narzędziami, a wciąż nie wiemy w pełni co kryje się we wnętrzu ogromnego grobowca, ile jest w nim nieznanych jeszcze komór, czy korytarzy. Właściwie przekonałam się o tym dopiero przed wyjazdem do Egiptu, kiedy zaczęłam szukac dokładniejszych informacji o piramidach.

Możemy spędzić godziny, tygodnie, a nawet lata czytając naukowe artykuły, oglądając dokumenty i poznając coraz to nowe teorie, ale bez względu na to, która najbardziej nas przekonuje pod koniec musimy przyznać – niczego nie wiemy na pewno. Nie wiemy nawet, czy w rzeczy samej w piramidzie nadal spoczywa ukryte cztery i pół tysiąca lat temu ciało faraona Cheopsa. Mało tego! Są i tacy, którzy kwestionują jakoby piramida była w ogóle grobowcem. Właściwie dla każdej teorii znajduje się kontr-teoria. Przed wyjazdem do Egiptu, próbując zgłębić temat, zarywałam noce wyrywając włosy z głowy nad hipotezami o nieznanych nam cywilizacjach, ludziach – gigantach, a nawet o przybyszach z innych planet. Dopóki nie wiemy niczego na pewno, w każdej z nich można się doszukiwać ziarenka prawdy.

O Piramidzie Cheopsa wiemy praktycznie tyle, co nic! Ale pewne jest to, że ona JEST i to całkiem w zasięgu ręki.

PIRAMIDY W GIZIE

Trzeciego dnia pobytu w Egipcie odwiedziłam to jedyne, oczekiwane miejsce – piramidy w Gizie. Nawet nie szukając specjalnie podróżniczych artykułów na nich temat, nie raz spotkałam się w internecie z opiniami, że jest to bardzo rozczarowująca atrakcja, której urok odbierają kupcy na każdym kroku naciągający turystów na kupno kiczowatych pamiątek albo przejażdżkę wielbłądem i że magię miejsca odbiera fakt, iż leży ono zaraz przy miejskich zabudowaniach rozrastającego się Kairu. Moim osobistym zdaniem te negatywne opinie są mocno przesadzone. Owszem, autokary i samochody podjeżdżają prawie pod same wielkie stożki, ale kiedy stanęłam u ich stóp, szybko zapomniałam o parkingu za rogiem. Gdyby tak dla kontrastu wymagać od turystów wielogodzinnego spaceru przez pustynię, wielu osobom odebrałoby to szansę zobaczenia ostatniego ze starożytnych cudów świata, który przetrwał do naszych czasów – bohaterkę tego wpisu – piramidę Cheopsa.

U progu piramid nie brak panów arabów z rydwanami, zachęcających do wspólnej przejażdżki po okolicy. Leniwi mogą się przesiąść do lokalnego powozu zaraz po wyjściu z autok

Osobiście wystarczyło mi poczytać i pooglądać nieco na temat zagadek, których w temacie piramid jest wręcz niezliczona ilość, żeby stanąć przed tymi kolosami i zadziwić się faktem iż tysiące lat temu ktokolwiek miał rozmach tak wielki, żeby wpaść na pomysł postawienia tych ogromnych budowli, a co dopiero go wykonać – z powodzeniem! Żadna ilość czasu nie wystarczyłaby mi na refleksję nad tym, ilu ludzi być może musiało stracić życie, abyśmy dzisiaj mogli się zastanawiać nad tym, jak właściwie udało im się osiągnąć te dzieła, czy faktycznie przedstawiają one gwiazdozbiór Oriona, albo może mały stanowić starożytny rodzaj kalendarza. Niewiele miejsc na ziemi dostarcza nam wciąż dziś tak wielu pytań bez odpowiedzi.

Należy przypomnieć, że obok najsłynniejszej z piramid stoją jeszcze dwie piramidy. Piramida Chefrena jest chyba najbardziej fotogeniczna ze wszystkich z racji zachowanych na wierzchołku wapiennych płyt okładzinowych, których brak pozostałym dwóm. Najmniejszą z piramid w Gizie jest piramida Mykerinosa dopełniająca krajobrazu, który możemy w pełni podziwiać z piaskowego wzgórza położonego nieco dalej. Do tego miejsca prowadzi też asfaltowa droga. 

PANORAMA

Na panoramie gromadzi się masa ludzi aby spojrzeć nieco z dystansu na cały kompleks piramid. Okazuje się, że ułożenie terenu każe myśleć, że to piramida Chefrena jest najwyższą ze wszystkich (choć jest niższa o około 10 metrów od piramidy Cheopsa, której brak wierzchołka). Panorama to sztandarowe miejsce do fotografowania się ze starożytnymi budowlami na tle pustyni, gdzie możemy na chwilę odpuścić ważniakowanie, że to takie niegodne prawdziwego podróżnika, żeby wbić się w tłum turystów żądnych tego jedynego piramidowego zdjęcia na profilowe. Chociaż zwłaszcza w tym miejscu od groma jest handlarzy pamiątkami i co chwila ktoś zaczepia nas wciskając jakiś gadżet za ‘one dollar’, to z mojego doświadczenia wynika, że wystarczy grzecznie jak mantrę powtarzać ‘no, thank you’ i nie będą się oni stawać nieznośnie nachalni. Jeżeli do panoramy wybierzecie się pieszo spod piramid zapewne po drodze będziecie musieli odmawiać co jakiś czas przyjaciołom z wielbłądami, końmi lub osłami, którzy będą oferować odpłatną podwózkę. No! Chyba, że jednak utargujecie cenę i pokusicie się o małą przejażdżkę wielbłądem lub rydwanem.

SFINKS

Ostatnim punktem na mojej piramidowej trasie było odwiedzenie Sfinksa. Ten, może nie jest aż tak ogromny jakim wydaje się być na zdjęciach, jednak to przecież ten słynny beznosy Sfinks! W jego okolicy pospacerować można po korytarzach świątyni Sfinksa i kilku innych ruinach podziwiając z bliska ułożone na sobie w idealnym dopasowaniu kilkutonowe bloki i znowu zapytać się siebie, jak to możliwe?

Z PRAKTYCZNEGO PUNKTU WIDZENIA

Jeśli wybieracie się na zwiedzanie kompleksu piramid w Gizie samodzielnie, miejcie na uwadze to, że jest to bardzo duży teren, po którym pieszy spacer zajmie spokojnie kilka godzin i będzie to spacer w pełnym słońcu. Nie zapominajcie zabezpieczyć sobie zapasów wody, bo chociaż pamiątki można kupić co krok, niewielu Egipcjan zdało się odkryć, że większy interes zrobiliby prawdopodobnie na zwykłej wodzie mineralnej. No, chyba że chcecie doświadczyć prawdziwej pustynnej przygody i umierać z pragnienia. Jeżeli jesteście wrażliwi na zapachy przygotujcie się mentalnie na to, że wśród piramid nie brakuje koni i wielbłądów, które tamże załatwiają swoje potrzeby.

Tak serio, to myślę, że warto choć na chwilę oddalić się od gwaru, przysiąść na jakimś głazie, albo w cieniu piramidy i wyobrazić sobie ten dawny świat, starożytną kulturę i potęgę faraonów, dla których budowano prawdopodobnie grobowce, które w pewnym sensie zapewniają im nieśmiertelność do dzisiaj. Niech z wizyty w Gizie pozostanie nam coś ponad zdjęcia ze słynną piramidą.

Zdaję sobie sprawę z tego, że mój odbiór tego miejsca mógł być zgoła niepodobny do wrażeń innych podróżników. Wiele osób odwiedza piramidy w czasie szybkiej wycieczki objazdowej organizowanej z kurortu, w którym zatrzymują się na wypoczynek. Po wielogodzinnej jeździe autokarem, kiedy człowiek ledwo wie jak się nazywa i ma przed sobą intensywny dzień zaliczania atrakcji, przypuszczam, że z trudem ogarnia gdzie się znajduje i nie wystarcza mu energii na głęboki zachwyt. Ja wybrałam się do piramid po dwóch dobach spędzonych w oazie na Saharze i na pewno wpłynęło to na to, że doceniłam ich okazałość. 

Mam nadzieję, że poczuliście trochę tajemniczej aury, którą są otoczone piramidy w Gizie.

Jeśli interesuje Was coś jeszcze, pytajcie!

Napiszcie mi też jakie wrażenie zrobiło na Was to miejsce! A może już tam byliście i podzielicie się swoim odbiorem piramid?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *