Podróżnicze podsumowanie roku 2017

Nie mam w zwyczaju robienia noworocznych postanowień. Nie mam precyzyjnej listy podróżniczych marzeń. Dość spontanicznie wybieram kolejne cele wyjazdów. Lubię jednak pod koniec roku spojrzeć wstecz, docenić i podsumować to, co ostatecznie mi się udało, żeby zaczerpnąć energii i inspiracji na kolejne miesiące.

Europodróżnik jest ze mną tak naprawdę od sierpnia, więc nie znalazły się na nim jeszcze wszystkie podróże, a na dodatek przy ich ostatniej częstotliwości nie wyrabiam z opowiadaniem Wam o wszystkim. W Nowym Roku jednak muszę zaplanować operację kostki, co prawdopodobnie choć na miesiąc mnie uziemi i będę wtedy pisać, pisać, pisać! Tymczasem chcę podzielić się z Wami tym, ile można zrobić pracując na pełen etat przy mądrym gospodarowaniu czasem i pieniędzmi w zaledwie jeden rok. Jeśli dwanaście miesięcy temu miałam jakieś postanowienie, to chciałam udowodnić sobie i innym, że można pracować i podróżować. Czy mi się to udało, oceńcie sami. To moje podróżnicze podsumowanie roku.

STYCZEŃ

HOLANDIA - Amsterdam i Delft

Z początkiem roku pierwszy raz z linią KLM odwiedziłam po raz trzeci Holandię. Na blogu znajdziecie podsumowanie dnia w Amsterdamie, we wpisie Van Gogh, Kanały i Tulipany.

Zauroczyłam się też w niewielkim Delft z krzywą wieżą i fabryką słynnej porcelany.

LUTY

POLSKA - Trójmiasto

Razem z kumplem, Niemcem zafundowaliśmy sobie wyjazd nad polskie morze. Było zimno (!) ale gdańska starówka zachwyca o każdej porze, podobnie jak molo w Sopocie. Warto choć raz wybrać się tam zimą, by podziwiać te piękne miejsca bez szalonego tłumu turystów i trochę zmarznąć, żeby potem ogrzać się przy kominku w knajpce nad brzegiem morza w Gdyni.

MARZEC

LUKSEMBURG - Luksemburg i Vianden

Ten wyjazd był rezultatem przeglądania promocji lotniczych i celowania w pierwsze miejsce na liście, w którym wcześniej nie byłam. Zabrałam koleżankę i w przedłużony weekend poznałyśmy to małe państwo, w którym na porządku dziennym są w użyciu trzy języki, które wcale nie jest aż tak drogie jak się spodziewałam, a jego krajobraz jest znacznie bardziej różnorodny niż banki, z którymi go kojarzymy. Na pewno przybliżę Wam jeszcze to miejsce w jednym z nadchodzących wpisów.

IRLANDIA PÓŁNOCNA - Belfast

Szukałam biletów do Londynu na bardzo konkretny termin. Miałam tylko trzy dni wolnego, a chciałam być na bierzmowaniu chrześniaka. Szukałam i znalazłam… z przesiadką w Belfaście znacznie tańsze niż bezpośrednie. Wiadomo, że długo się nie zastanawiałam, tylko przy okazji spędziłam cały dzień w Irlandii Północnej relaksując się w porcie Tytanika, zwiedzając z przewodnikiem ratusz i pijąc Guinessa z kumplem w lokalnym pubie.

ANGLIA - Londyn

Szczęśliwie dotarłam i do chrześniaka i spędziłam bardzo miły, rodzinny weekend w Londynie. Wracając z linią Norwegian po raz pierwszy korzystałam na pokładzie z darmowego wi-fi… co za emocje, swobodnie rozmawiać na whatsappie patrząc w chmury za oknem!

 

KWIECIEŃ

SZWAJCARIA - Genewa

Do Genewy przyleciałam po pracy, późną nocą i zostałam na lotnisku do piątej rano. Niestety nie mogę polecić tego lotniska do spędzenia nocy, nie było gdzie się położyć, a nawet usiąść, a na dodatek strasznie zmarzłam. Nie żałowałam jednak tego słabego noclegu, bo zmotywował mnie to ruszenia przed siebie jeszcze przed świtem i dzięki temu niedługo potem podziwiałam cichy wschód słońca nad jeziorem Lemańskim. Później z moim wielkim plecakiem obeszłam całą starówkę.

FRANCJA - Taize, Lyon

Świąteczny tydzień od Niedzieli Palmowej do Wielkanocy spędziłam w wiosce Taize razem z rzeszą ludzi z całego świata, co zaowocowało nowymi znajomościami i przyjaźniami. To był czas na odpoczynek, na dobre przeżycie świąt, na spacery po francuskich zielonych polach. Potem, zanim wróciłam do Polski, zajrzałam na dobę do Lyon. Trochę poszalałam zatrzymując się w drogim hotelu, samo miasto natomiast bardzo, ale to bardzo mi się spodobało. Francuskie uliczki pełne wyszukanych restauracji, a zwłaszcza park de la tete d’or to miejsca do których chcę koniecznie wrócić i nie wykluczone, że w 2018-stym roku powtórzę ten wyjazd na nieco dłużej.

MAJ

POLSKA - Zakopane

Chyba każdy Polak miewa takie chwile, kiedy jedyne o czym marzy to spacer po Krupówkach. W maju postanowiłam uskutecznić z przyjaciółką trochę górskich wędrówek i zaszaleć z góralską kuchnią. Apartament z widokiem na Giewont i zakopiańska naleweczka - tak świętowałam obronę pracy inżynierskiej.

CZERWIEC

W czerwcu role się nieco odwróciły i to ja gościłam w Warszawie dwójkę nowych przyjaciół, Thomasa i Rosie zapoznanych w kwietniu. Uwielbiam oprowadzać po Warszawie i dzięki temu chociaż raz na jakiś czas sama odkrywać ją na nowo.

Czerwcowy długi weekend spędziłam na spokojnie u rodziców, bo przecież taki czas też jest potrzebny.

LIPIEC

NIEMCY - Frankfurt

Przed dłuższym, sierpniowym urlopem nie planowałam żadnych wyjazdów na lipiec. Podróżnicze przeznaczenie zdecydowało jednak za mnie, ponieważ firma wysłała mnie na wyjazd ‘szkoleniowy’ do Frankfurtu. Trzy dni spędzone w 5-gwiazdkowym hotelu ze spa z prywatnym szoferem prowadzącym pojazd z masażem na skórzanym fotelu totalnie mnie rozpieściły. Ciastko powitalne, śniadania na tarasie z widokiem na miasto i spacer po jednym z biznesowych centrów Europy to nie wszystko. Zwiedziłam również od kuchni centrum szkoleniowe Lufthansy, gdzie szkolą się przyszli piloci i stewardessy, a także usiadłam za sterami największej maszyny pasażerskiej. Musicie mi wierzyć na słowo, bo ze względów bezpieczeństwa wszelkie fotografowanie jest tam zabronione.

W Lipcu korzystając z wakacyjnej pogody spędziłam też jeden weekend na Warmii w Gietrzwałdzie i Ostródzie.

SIERPIEŃ

WALIA - Cardiff, Penarth, Merthyr Tydfil, Pen y Fan, Southerndown

ANGLIA - Bristol, Gloucester, Londyn, Oksford

Na ten urlop faktycznie długo czekałam. Ponad dwa tygodnie wolnego! W planach na początku była Szkocja, ale Rosie (która odwiedziła mnie w czerwcu) zaprosiła mnie do siebie do Oksfordu, więc zdecydowałam się na podróż do Walii i Anglii. Walia przerosła moje oczekiwania. Widoki z klifów, pobyt w Cardiff i wędrówki w Brecon Beacons są dla mnie niezapomniane! Odsyłam Was z serdeczną zachętą do poniższych wpisów, w których znajdziecie wiele pięknych zdjęć z tych miejsc.

Oksford po drugiej stronie lustra

Pen y Fan - bajeczny szczyt

Merthyr Tydfil - prowincja na skraju Brecon Beacons

Zamek w Cardiff

Penarth - raj spacerowicza

Strasznie mi mało klimatu Walii. Myślę, że jest wyjątkowo niedoceniona. Ciągle pozostanie ona w moich podróżniczych planach ze swoją zachodnio-północną częścią.

Poza tym po raz pierwszy zwiedziłam Bristol, Gloucester oraz po raz kolejny… (już straciłam rachubę) pochodziłam po Londynie, odkrywając jednak jak to zazwyczaj kilka nowych miejsc.

Sierpień był też czasem pobytu w domu i zabawy na weselu przyjaciela w Ostrowcu Świętokrzyskim. 

WRZESIEŃ / PAŹDZIERNIK

EGIPT - Anafora, Kair

Najbardziej przełomowy wyjazd tego roku, jedyny na obcy kontynent i do tego pierwszy do Afryki! Szalenie wyczekiwany, do ostatniej chwili owiany tajemnicą. Relacja z pobytu o koptów na pustyni już na blogu. Z pewnością może się się spodziewać również wpisu o Kairze. Tymczasem zaglądnijcie tutaj:

Anafora – o śpiewie koptów na pustyni

W październiku gościłam tez koleżankę z Holandii. Wtedy poraz pierwszy w tym roku poczułam nadchodzącą zimę spacerując po ogrodach światła w Wilanowie.

LISTOPAD

POLSKA - Poznań, Lublin

WŁOCHY - Rzym

Dwa Polskie miasta Poznań i Lublin! Poznań koncertowo, Lublin czysto turystycznie. Polskie miasta mają nam wiele do zaoferowania. Niezwykle warto znaleźć od czasu do czasu choć niewielką chwilę na ich odwiedzenie. Mało wysiłku organizacyjnego, a tyle radochy!

Listopad przyniósł też wyczekiwany pobyt w Rzymie, który aktualnie Wam relacjonuję. Stolicę Włoch zwiedzałam po raz trzeci i zapewne nie ostatni, bo wciąż tyle miejsc trzeba tam zwiedzić. Myślę, że jest to miasto, na którego zwiedzanie potrzebny jest plan i taki właśnie plan dla Was tworzę! Stay tuned! Koniecznie przeczytajcie opublikowane już:

Rzymskie wydatki

Rzym w trzy dni – część pierwsza

GRUDZIEŃ

NIEMCY - Monachium, Kloster Andechs

AUSTRIA - Salzburg

SZWAJCARIA - Bazylea

Na koniec roku trzeba się przecież totalnie spłukać, bo nie dość, że pełno zakupów świąteczno - prezentowych to jeszcze jarmarki w Monachium i Salzburgu, gdzie ceny są więcej niż zawrotne i człowiek się dwa razy zastanawia zanim kupi zwykłe grzane wino. Jednak nie zamieniłabym tego wyjazdu na żaden inny, bo ten śnieg w górach, w drodze do klasztoru Andechs przeniósł mnie na chwilę do bajecznej zimowej krainy, a musical w teatrze w Monachium to już w ogóle w inny świat.

Zdjęcia z jarmarków znajdziecie na blogu: Monachium, Salzburg i kolorowe jarmarki

Teraz pora ruszyć w ostatni rejs tego roku prosto do Bazylei!

PODSUMOWUJĄC

Doliczyłam się 15 wyjazdów, w tym 9 za granicę do łącznie 10 państw (nie licząc Polski). W 4 z tych państw byłam po raz pierwszy. W sumie było to 26 rejsów lotniczych! To zdecydowanie mój rekord jak na jeden rok. Nie zabrakło czasu na wesela przyjaciół i spotkania rodzinne.

A plany na rok 2018? Rozpocznę go w Szwajcarii, a krótko potem, w styczniu wybieram się na dłuższy weekend do Belgii. Potem trzeba będzie naprawić nogę, żeby nadawała się do następnych długich spacerów miejskich i górskich. Zapewne jak tylko odżyję, a może i wcześniej kupię bilety w jakieś nowe miejsce. Może Bułgaria, a może Portugalia… a może Norwegia? Tyle miejsc ciągle czeka!

Tworząc ten wpis wpadłam mimo wszystko na jedno ważne postanowienie! Chcę znacznie więcej uwagi przykładać do robienia i późniejszego segregowania zdjęć. Nic jak one nie odda Wam klimatu zdjęć o których piszę! Wiem, że są ważne i obiecuję postarać się o ich fantastyczną jakość! Jestem z tych, którzy nie raz wolą cieszyć się chwilą, zamiast fotografować każdą sekundę, muszę jednak znaleźć lepszy balans, aby móc później Wam więcej pokazać.

Trochę smutno będzie żegnać ten rok, tak różnorodny, pełen przygód i dobrych zdarzeń. Jedyne czego mogę życzyć sobie i Wam to kolejnych podróżniczych sukcesów, zaskoczeń i zachwytów.

Chętnie poczytam jak Wy wspominacie swój podróżniczy 2017-sty rok i czy w zanadrzu czekają już bilety na kolejny wyjazd. Dajcie też znać jeśli ciekawią Was konkretne miejsca, które wymieniłam wyżej! 

Tymczasem do zobaczenia w 2018 roku !

Wszystkiego Podróżniczego!

 

2 myśli na temat “Podróżnicze podsumowanie roku 2017

Dodaj komentarz