Rzym w trzy dni – część druga

Zapraszam Was na drugą część rzymskich spacerów! Będzie szczegółowo, praktycznie i zachwycająco!

Wszystkie miejsca i trasy możecie już teraz podejrzeć na mapie    =>   <<< MAPA>>>

SPACER DRUGI

Wychodzimy od Koloseum, ale zaczniemy tak naprawdę na Placu Weneckim, skąd udamy się do kolejnych znanych zakątków Rzymu. Dosłownie zakątków, bo nie raz trzeba się będzie pilnować żeby nie zbłądzić! Przyznaję się bez bicia, że kiedy podczas pierwszej podróży do Rzymu w pośpiechu i panice szukałam Panteonu zakręciłam wokół niego kilka kółek ale nie udało mi się go znaleźć. Nie martwcie się! Nauczyłam się na błędach i teraz ze mną nie zabłądzicie!

Mam dla Was jeszcze jedną radę. Kiedy zameldujecie się na noclegu w Rzymie, na recepcji znajdziecie zawsze taką samą standardową mapę miasta. Niestety moim zdaniem jest ona wybitnie nieudana. Choć na pierwszy rzut oka wygląda świetnie, ponieważ można na niej zobaczyć mini obrazki znanych zabytków, są one pokazane pod nierealnym kątem, co sprawia, że absolutnie nie należy się nimi kierować podczas szukania drogi. Zajęło mi trochę czasu żeby zorientować się co jest z tą mapą nie tak i dlaczego ciągle trafiam tam, gdzie już byłam. Najlepiej będzie Wam zaopatrzyć się w jakiś przewodnik z mapą, a jeżeli jesteście mobilni, to zawsze możecie po prostu korzystać z map google (i na przykład jednocześnie śledzić moje wskazówki).

Na mapie - Spacer drugi (B-J)

Wracając do Placu Weneckiego, tym razem nie pójdziemy do głównej Via del Corso, a zajrzymy do wąskiej Via della Gatta, którą dojdziemy do końca, po czym skręcimy w lewo i od razu potem w prawo w Via di s. Ignacio. Czy już wiecie dokąd ona prowadzi? Oczywiście do Kościoła św. Ignacego słynącego z niepowtarzalnych malowideł iluzjonistycznych. W świątyni można natrafić na wielkie lustra, ustawione w taki sposób, aby łatwiej nam było podziwiać sztukę. Tam trzeba być!

Następnie miniemy plac św. Ignacego, za którym znajdziemy nieco ukryte uliczki i idąc jeszcze kawałek przed siebie zajrzymy na Piazza di Pietra, żeby podziwiać ocalałą kolumnadę świątyni Hadriana z 145go roku! Dzisiaj uzupełnia ją względnie nowy budynek, ale starożytne kolumny nadal stoją - i robią wrażenie.

Kiedy podejdziemy jeszcze kawałek przed siebie możemy zerknąć na kolumnę Marka Aureliusza na Piazza Colonna, a potem skręcić w lewo i przejść obok pałacu Montecitorio, w którym obradują włoscy deputowani. Zawrócimy teraz w gąszcz wąskich uliczek w kierunku świątyni wszystkich bogów, czyli Panteonu. Warto przysiąść pod fontanną przed Panteonem i dać sobie chwilę na uzmysłowienie sobie, że oto przed nami stoi rotunda z roku 125go. Już same drzwi do jej wnętrza ważą 20 ton! Ileż musiano się napracować przy budowie tej świątyni. Pamiętajcie też, że nie wolno przysiadać na murach wokół Panteonu, bo zaraz panowie ochroniarze ruszą w naszym kierunku.

Idziemy dalej przed siebie po to przecież zaledwie początek zwiedzania. Docieramy do dużej ulicy - Corso Vittorio Emanuele II i warto będzie na chwilę zajrzeć do kościoła del Gesu po lewej stronie. Tam nie brakuje uwielbianej przeze mnie sztuki, w której rzeźba miesza się z malarstwem tak bardzo, że czasem trudno wyznaczyć granicę pomiędzy jednym,  a drugim. Spójrzcie w górę! Te postacie wychodzące poza ramy obrazów - cudowność!

 

 

Następnie zawrócimy mijając Largo di Torre Argentina, czyli plac zapełniony starożytnymi ruinami, aby odbić w prawo w uliczkę Corso del Rinascimento.

 

Jeszcze jeden zakręt w lewo i docieramy do Piazza Navona. To miejsce o każdej porze dnia i roku tętni życiem. Wokół kwitnie handel, a turyści przysiadają pod Fontanną Czterech Rzek. W zimie napijemy się tu grzanego wina, a w lecie usiądziemy w ogródku na drinka. Warto tu przyjść o każdej porze roku i o każdej porze dnia, żeby doświadczyć prawdziwie włoskiej atmosfery.

WATYKAN

Na mapie - Watykan

Kiedy najmniejsze państwo świata mamy w zasięgu kilku kroków nie ma co zwlekać! Przejdziemy więc na drugi brzeg Tybru pod Zamek Świętego Anioła. Jakże myląca jest ta nazwa! Oryginalnie było to mauzoleum cesarza Hadriana, następnie zaś więzienie. Dzisiaj możemy odwiedzić zamek celem obejrzenia średniowiecznej broni. Na jego terenie można też znaleźć miejsce ze świetną panoramą na Bazylikę św. Piotra. Bez względu na to czy zdecydujecie się wejść do Zamku, czy też nie tym razem, nie zapomnijcie o zdjęciu przy malowniczym Moście św. Anioła!

 

O co właściwie chodzi z tym Aniołem? Otóż miał on okazując się na zamku i chowając skrwawiony miecz do pochwy, oznajmić koniec zarazy dziesiątkującej mieszkańców Rzymu na początku VI wieku. Dzisiaj jego rzeźbę możemy podziwiać na szczycie twierdzy. Stamtąd też szeroka Via della Conciliazione zabierze nas do granic Watykanu. To z tej ulicy oglądamy w telewizji relacje o wyborze nowego papieża, czy innych ważnych wydarzeń kościoła katolickiego. Po drodze zaleje nas zapewne masa ofert z serii ‘skip the line’, czyli zapłać i odwiedź najsłynniejszy kościół świata bez kolejki. Możecie rozważyć tę opcję, ja nie korzystałam, ale za każdym razem oczekiwanie w kolejce na placu św. Piotra zleciało mi jak mrugnięcie okiem. Nie mam dość podziwiania ogromnych ‘ramion’ otaczających plac i budowania lekkiego napięcia przed wejściem. Stanie w kolejce potrwa przeważnie około pół godziny.

Koniecznie wiedzcie, że wejście do świątyni wymaga godnego ubioru i w tym miejscu jest to bezwzględnie przestrzegane. Nie wejdziecie więc w krótkich spodenkach/spódniczce, albo bluzce bez rękawa. Warto o tym pamiętać, aby nie przestać cennego czasu w kolejce po nic.

Wnętrze Bazyliki św. Piotra to miejsce, którym zachwycicie się bez względu na przekonania religijne. Jeśli nie liczyć mało znanego kościoła (Matki Boskiej Królowej Pokoju) w Wybrzeżu Kości Słoniowej (którego istnienie ja w ogóle kwestionuję), jest to największa katolicka świątynia na świecie i zarazem miejsce, do którego wyznawcy tej religii pielgrzymują zewsząd aby żegnać i witać kolejnych następców św. Piotra, cieszyć się z kanonizacji nowych świętych albo wspólnie przeżywać kościelne święta. W głównym kościele, w drugiej kaplicy po prawej stronie znajdziecie grób Jana Pawła II.

Marmur, złoto, olśniewający przepych i przestrzeń, monumentalny baldachim w centrum świątyni, nad grobem św. Piotra. Pieta Michała Anioła, papieskie nagrobki i liczne ołtarze. Wyliczanie bogactw tego miejsca mogłoby nie mieć końca.

Po zwiedzeniu samej bazyliki możemy też zdecydować, czy chcemy wspiąć się na jej kopułę. O ile wejście do kościoła jest darmowe, za widok z jego szczytu zapłacimy już 5 EUR (lub 7 EUR jeśli fragment chcemy przejechać windą).

Przed bramami Watykanu spotkamy oczywiście strzegących ich reprezentantów słynnej Gwardii Szwajcarskiej - najmniejszej armii świata.

 

Na mapce pod trasą ‘Watykan” zaznaczyłam również położenie Muzeów Watykańskich i powiem to z całym przekonaniem - musicie je odwiedzić! W żadnym innym ze znanych muzeów nie doświadczyłam tylu zachwytów, co tam. Nawet znajomi, którzy nie są fanami oglądania muzealnych zbiorów przyznają, że to miejsce zrobiło na nich piorunujące wrażenie. Tak przeogromny przepych i bogactwo… wprost nie mam słów aby to opisać! Koniecznie wcześniej zaplanujcie co najbardziej chcecie zobaczyć, bo przejście całego terenu graniczy z cudem. Odwiedziłam Muzea Watykańskie tylko raz i od tamtej pory ciągle mi się marzą. Kiedyś w przyszłości poświęcę im z pewnością co najmniej jeden cały dzień.

PARK I ZATYBRZE

Podczas ostatniej wizyty w Rzymie po zwiedzeniu Bazyliki św. Piotra nie odwiedzałam ponownie Muzeów Watykańskich, więc zaprezentuję Wam również alternatywę, albo opcję na spacer w kolejne dni, jeśli dysponujecie dłuższym czasem. Przed Wami Villa Doria Pamphili oraz otaczający ją największy park Rzymu. To ogromna oaza spokoju, w której nie spotkamy turystów. Możemy za to zrelaksować się w cieniu włoskich sosen pinia lub nad jeziorem. Ogólnie bajka! Ale nie dajcie się wrobić tak jak ja! Chciałam tam dzielnie dojść na piechotę, ale niestety podobnie jak w przypadku katakumb jest to na prawdę zły pomysł! Z tego powodu nie zaznaczam mojej trasy na mapie, nie powielajcie mojego błędu i najlepiej podjeździe tam autobusem. Dlaczego? Wokół parku drogi prowadzą pomiędzy dawnymi murami miasta. Poboczy często brak, idziemy więc krętą ulicą, obmurowaną po obu stronach, na dodatek pośród pędzących włoskich kierowców. Całym sercem - nie polecam. Zerknijcie jednak jak pięknie jest w samym parku.

Na wieczór zaplanowałam Zatybrze. Jeśli szukać w Rzymie idealnego miejsca na wieczorne włóczęgi i smaczną kolację to właśnie tu je znajdziecie. Dzielnica choć zapisana w każdym przewodniku, to ciągle nie przereklamowana. Tutaj idąc ulicami rzucimy okiem na wiszące nad ulicami pranie, czy zaparkowane rzędy motocykli, podejrzymy studentów imprezujących w okolicznych barach, ale i zakochańców na romantycznych kolacjach. Sami zdecydujcie jaki będzie Wasz wieczór, albo nie decydujcie tylko dajcie się porwać temu klimatowi! To prawdziwe szczęście, a nie słynne dolce vita. Możecie też zajrzeć do fontanny dell'acqua paola, przy której mamy jeden z punktów widokowych na miasto.

Na mapie - Trasa od Sora Mirella do Wilczyca kapitolińska

Po dniu pełnym wrażeń wróciłam do noclegu pod Koloseum troszkę na około, żeby podejrzeć nocą oświetlone Forum Romanum. Na mapce zaznaczam dokąd pójść, żeby trafić na ten widok. Jak będziecie uważni spotkacie też po drodze znaną z legendy postać lwicy karmiącej Romulusa i Remusa na wzgórzu kapitolińskim (znajdziecię ją też na mojej mapce).

Buonanotte!  <3

Koniecznie dajcie znać czy coś spodobało Wam się wyjątkowo! 

Rzym w trzy dni – część pierwsza

3 myśli na temat “Rzym w trzy dni – część druga

  1. Czekam na kolejną podróż razem !Aż żałuje, że miałam zaległości w czytaniu bloga bo jak zaczęłam to nie mogę przestać :).

  2. Takie podanie informacji i jeszcze ta mapka, sprawia, że jest nadzieja, że się nie zgubię!
    Czytając wpis można poczuć Włoski klimacik! 🙂

Dodaj komentarz