Van Gogh, kanały i tulipany

Czy jeden dzień wystarczy, żeby poznać stolicę Holandii?

Opowiem Wam, jak udało mi się efektywnie spędzić kilka godzin w Amsterdamie.

 

Jedna z najpopularniejszych Europejskich stolic przyciąga turystów wizją beztroski.

 

Niektórzy marzą o rejsie romantycznymi kanałami, inni o relaksującej przejażdżce dwuśladem, jeszcze inni o nocnych rozrywkach gdzie wszystkie ruchy dozwolone. Miłośników sztuki woła Van Gogh czy też Rembrandt, historyków Anna Frank, smakoszy żółty ser i stroopwafle. W rzeczy samej w tym nie aż tak ogromnym mieście znajdzie się rozrywka dla każdego.

 

Dopiero podczas trzeciej wizyty w Holandii udało mi się odwiedzić Amsterdam. Wcale nad tym nie ubolewam bo Niderlandy w moich oczach to bardziej urocze wiejskie domki, wydmy i las nad morzem, zielone pola i wiatraki. Tym razem zatrzymałam się u koleżanki w Delft, skąd rano ruszyłyśmy pociągiem do stolicy. Podróżowanie po Holandii jest bajecznie proste. Właściwie w każde miejsce można dojechać koleją. Podróż jest sprawna i wygodna, aczkolwiek należy przygotować na nią przede wszystkim swoje konto bankowe. Odległości między stacjami są niewielkie, a za oknem nizinne krajobrazy sprawiają, że droga mija szybko. 

Wysiadamy na pięknym ponad stuletnim dworcu i od początku miasto zaczyna nas prowadzić. Woda. Wszędzie woda! Wychodzimy ze stacji Amsterdam Centraal a tam już pierwsze łodzie czekają na klientów których zabiorą na rejs wokół miasta. Jest to faktycznie bardzo dobry sposób na przywitanie się z tym miejscem. Nie zwlekając długo usadawiamy się w jednym z autobusów wodnych i wkrótce odpływamy z towarzyszącym nam w słuchawkach przewodnikiem (dostępnym także w języku polskim).

Płynąc kanałami widzimy miasto w swoisty kameralny sposób będąc pod poziomem zatłoczonych rzeszami turystów chodników z tradycyjną muzyką w tle słuchamy     najistotniejszych faktów historycznych i ciekawostek. 

Wpatrujemy się w pochylone kamienice, stosy zaparkowanych rowerów i domki mieszkalne dryfujące na wodzie w których krzątają się mieszkańcy. Rejsów do wyboru jest cała gama, krótsze, dłuższe, w dzień i wieczorem (kiedy kanały są pełne światełek), rejs z kolacją, rejs na zamówienie a nawet hop on hop off.

Nie ma co się za długo zastanawiać. bez względu na ostateczną decyzję będziecie zadowoleni. Warto tylko zadbać o to, aby wycieczka była dostępna w znanym przez Was języku. 

Muszę przyznać, że chociaż rejsy kanałami to jedna z najbardziej komercyjnych rozrywek Amsterdamu, to jest ona naprawdę warta wydanych pieniędzy!

Po rejsie, ulicą Nieuwendijk pełną sklepów z ubraniami i smakołykami doszłyśmy do placu Dam, przy którym stoi pałac królewski. Z przyczyn oczywistych podczas wizyty w styczniu nie planowałam zobaczyć Holenderskich tulipanów, a tymczasem całą ogromność placu opanowały niezliczone rzesze turystów chcących upolować te właśnie kwiaty. Plac został ogrodzony, a zainteresowani ustawiali się w kolejce przed wejściem po torbę do której po chwili wkładali kwiaty zebrane na wielkim sztucznym polu tulipanów. Tłum był tak wielki, że nie zdecydowałam się dołączyć do zbiorów, zresztą nie miałabym możliwości zabrania bukietów do domu. Atrakcja jednak trzeba przyznać absolutnie wyjątkowa!

Spacerując dalej po mieście po licznych mostkach i przez Vondelpark za cel niewątpliwie należy obrać napis “I Amsterdam”. Wizyta w Amsterdamie bez zdjęcia w tym miejscu po prostu się nie liczy. W zimowej aurze okolica była urocza. Przed budynkiem Rijksmuseum ustawiono lodowisko i specjalną kładkę zapraszającą do robienia zdjęć.

Jeżeli nie mamy czasu na odwiedzenie więcej niż jednego muzeum polecam postawić na Rijksmuseum dokąd udałyśmy się po obowiązkowych sesjach fotograficznych. Znajdziemy w nim nie jeden obraz znany nam ze szkoły, a przy tym przekrój różnych artystów. “Straż nocna” Rembrandta, “Mleczarka” Vermeera, “Pejzaż zimowy z łyżwiarzami” Avercampa oraz jeden z autoportretów Van Gogha to tylko przykłady dzieł prezentowanych w muzeum narodowym Holandii. A to jeszcze mało! Absolutnie zauroczyłam się w bibliotece znajdującej się w tym muzeum. Popatrzcie na zdjęcie, zrozumiecie czemu.

Wiele wrażeń jak na jeden dzień powoduje że człowiek robi się głodny. Wtedy kroki skierować można znowu ku placu Dam i ulicy Damstraat, gdzie nie brakuje knajpek. Pamiętajmy jednak o holenderskich cenach, tanio zdecydowanie nie będzie.

Kiedy się ściemniło i zanim trzeba było wsiąść do pociągu z powrotem, urządziłyśmy sobie krótki spacer jedną z ulic dzielnicy czerwonych latarni. Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że niejeden turysta odwiedza Amsterdam tylko dla nocnych rozrywek mam wrażenie że mogłabym przejść przez miasto nie zauważając nawet tej jego odsłony zwłaszcza, że inne ulice cieszą oko witrynami z antykami, a w zimie również świątecznymi światełkami.

Podsumowując, te parę chwil w stolicy Holandii dostarczyły mi kilku nowych, bardzo dobrych wspomnień. Z pewnością jeszcze wrócę, bo do wielu miejsc nie udało mi się dotrzeć w tak krótkim czasie. Przed wyjazdem do Amsterdamu pamiętajcie o wydatkach: Rejs kanałami ok 15 - 20 EUR, wizyta w muzeum - 17.50 EUR (bilet normalny), kolacja - 20 EUR. Jeśli będziecie szukać noclegu w mieście lub dojeżdżać pociągiem również należy wcześniej zaplanować budżet.

Stolicę Holandii zdecydowanie można zwiedzić w dwa dni, co też polecam! Jest szansa nie stracić fortuny a jednocześnie odwiedzić w spokojnym tempie wszystkie najważniejsze miejsca. Mój drugi dzień w tym miejscu czeka póki co gdzieś w przyszłości, ale nawet ten krótki czas w Amsterdamie uważam za niezwykle udany !

Jeżeli nasuwają się Wam jakieś pytania zapraszam do zadawania ich w komentarzach! Chętnie też poczytam o Waszych wrażeniach z Amsterdamu.

Tymczasem zerknijcie jeszcze na kilka zdjęć.

Dodaj komentarz