Rzymskie wydatki

Rzym jest jednym z najbardziej obleganych przez turystów miast i tym samym jedną z najdroższych stolic, więc myśląc o wyjeździe tam, musimy odpowiednio przygotować nasz budżet. Przy odpowiednim planowaniu mamy szansę totalnie się nie spłukać! W tym wpisie uczciwie napiszę Wam, ile wydałam podczas mojej ostatniej wizyty w wiecznym mieście. Zapraszam!

Chciałabym z góry uprzedzić, że był to wyjazd niskobudżetowy, ale bez obsesyjnego oszczędzania. Na małą dozę luksusu, myślę, że trzeba sobie pozwolić. Z pewnością da się taniej i da się drożej. A można też po mojemu! O tym, co udało mi się zobaczyć w tym niedługim czasie, a wiele się udało (!) napiszę w osobnym poście już niebawem.

LOTY

Pierwszy i najważniejszy punkt, czyli jak się tam dostać! Poleciałam tym razem z tanią linią Wizz Air, z lotniska Chopina w Warszawie na lotnisko Fiumicino w Rzymie. Ze zniżką Wizz Discount Club odpowiednio wcześniej zakupiony bilet w obie strony, kosztował mnie dokładnie 228 PLN. Jeżeli nie wiecie czym jest owa zniżka, odsyłam bezpośrednio na stronę linii. W cenie biletu mamy bagaż podręczny o wymiarach 55x40x23cm.

TRANSFER DO MIASTA

Przejazd z lotniska Fiumicino do dworca Termini w centrum Rzymu z firmą Rome Airport Bus, zakupiony po przylocie na lotnisku, kosztował 8.90 EUR. Bilet jest elastyczny, wystarczy podać dzień powrotu, a potem spontanicznie zdecydować, o której godzinie pojedziemy na lotnisko.

NOCLEG

Jeśli zależy Wam na ograniczeniu wydatków, polecam również zatroszczyć się o niego z wyprzedzeniem, a nawet uzależnić od niego cały wyjazd. Jeżeli odłożymy szukanie noclegu na ostatnią chwilę, ceny mogą zwalić nas z nóg. Jednak nie zrażajcie się! Wszystko da się ogarnąć. Rezerwując około sierpnia/września na trzy noce pod koniec listopada, dostałam ładny apartament ze śniadaniami w cenie pod samym Koloseum w cenie 117 EUR za dwie osoby, czyli 58.50 EUR na głowę. Jeśli chcecie podpatrzeć obiekt było to B&B Santi Quattro. Listopad to nie środek sezonu, dzięki temu też ceny są rozsądniejsze

PODATEK MIEJSKI

Warto zwrócić uwagę na podatek miejski, który nie zawsze jest wliczony w cenę noclegu, a może wynosić aż to 7 EUR za noc! W moim przypadku było to 3.50 EUR za noc, co jednak dość znacząco podwyższyło koszt noclegu. Informację na temat tegoż podatku znajdziecie podczas rezerwowania zakwaterowania. 

WSTĘPY

Osobiście mam taki przywilej, że jako licencjonowany przewodnik miejski po Warszawie, przy okazaniu legitymacji dostaję do rzymskich atrakcji darmowy bilet. Jeżeli macie podobne uprawnienia, koniecznie zabierzcie ze sobą legitymację. Jeśli nie macie tyle szczęścia, za bilet do Koloseum/Forum Romanum/Palatynu ważny przez dwa kolejne dni, zapłacicie 12 EUR. Podczas tego wyjazdu odwiedziłam też Katakumby Świętego Kaliksta (8 EUR) oraz Galerię Spada (5 EUR). Był to już mój trzeci pobyt w Rzymie, więc część atrakcji miałam za sobą. Wstępy do większości muzeów nie przekroczą 10 EUR, jednak jeżeli chcecie odwiedzić Muzea Watykańskie zapłacicie wyjątkowo 16 EUR, to miejsce jest jednak warte każdej ceny za bilet! W Rzymie jest tak wielka kumulacja pałaców/muzeów/galerii i tym podobnych, że trzeba się pilnować, aby nie zwariować. Na pierwszy raz najlepiej wybrać dwa, może trzy obiekty do zwiedzenia wewnątrz, a resztę czasu spędzić na spacerach i podziwianiu darmowych atrakcji takich jak chociażby bazylika świętego Piotra w Watykanie, czy Schody Hiszpańskie.

JEDZENIE

Śniadanko było już w cenie noclegu i to naprawdę smaczne i wystarczające! Na przekąskę w ciągu dnia (czasami kupioną w zwykłym markecie) i kolację w niezbyt ekskluzywnej restauracji przeznaczyłabym około 20 - 25 EUR dziennie, w zależności od tego co wybierzecie i jak bardzo chcecie oszczędzać. Jasna sprawa, że nie ma problemu aby wydać więcej! W podstawowym minimum musicie zawrzeć choć raz lody gelato, pizzę, czy karafkę wina.

W Rzymie nie brakuje oczywiście bardzo drogich miejscówek, dlatego najlepiej już przed wyjazdem poszukajcie miejsc na swoją kieszeń, a jeśli tego nie zrobicie zapoznajcie się z cenami przed zamówieniem. Może to oczywiste, ale mnie za pierwszym razem w Rzymie zdarzyło się zamówić zwykłe lody bez zapytania o cenę (no bo ileż to może być? nie więcej niż 5 EUR!), a potem twarz mi zbladła kiedy dostałam rachunek na 15 EUR. Nie dajcie się zwieść!

TRANSPORT PUBLICZNY

Tak naprawdę da się przeżyć bez niego (oczywiście jeśli lubicie chodzić). Jedynie wycieczkę do katakumb poleciłabym odbyć autobusem, bo pieszy spacer ulicami bez chodników może być wręcz niebezpieczny. Jednorazowy bilet na dowolny środek transportu (w Rzymie mamy autobusy/tramwaje i dwie linie metra, trzecia w budowie) kosztuje 1.50 EUR i jest ważny 100 minut, w tym na wyłącznie jeden przejazd metrem. Informacje na temat pozostałych biletów znajdziecie tutaj.

W Rzymie można się również zaopatrzyć w Roma Pass. Warto rozważyć tę opcję, ale nie zawsze okaże się ona tak opłacalna, jak mogłoby się wydawać. Myślę, że więcej sensu ma zakupienie jej w środku sezonu, kiedy kolejki do kas biletowych np. Koloseum są bardzo długie, a z taką kartą możemy wejść do dwóch obiektów za darmo bez żadnych kolejek. Moim zdaniem cena karty jest dość wysoka - 28 EUR za 48 godzin to dużo. Wprawdzie mamy w cenie nieograniczone przejazdy komunikacją miejską, ale tak jak napisałam wyżej, można się obejść bez nich.

INNE

Oprócz absolutnych konieczności, każdy będzie chciał zakupić jakąś pocztówkę/pamiątkę albo chociaż włoską kawę, co ja robię przy każdej wizycie we Włoszech, a wręcz wycieczkę do Włoch zaczynam planować w momencie, gdy kończy mi się kawa. Ile przeznaczycie na te cele to już Wasza decyzja. Magnes na lodówkę można kupić za 1 EUR, a pocztówkę za 0.5 EUR, a może i taniej. Kawę za 4 - 8 EUR. Może skusicie się na włoskie ciastka, albo mięsa, które mają już swoją wyższą cenę?

PODSUMOWUJĄC

Suma podstawowych wydatków, gdybym płaciła za bilety wstępu, wyniosłaby mnie za trzy doby w Rzymie 228 PLN i około 180 EUR. Jak dodamy parę pamiątek czy spontanicznych małych wydatków dobiję może do 200 - 210 EUR. Czy to dużo, czy mało oceńcie sami. To cena za wyjazd bez totalnego oszczędzania. Zawsze można spać taniej w hostelu, albo oszczędzić sobie kolacji w restauracji. Ja wolę jednak taki zrównoważony pobyt, bez zbytnich szaleństw, ale też bez obsesyjnego zaciskania pasa.

 

Jeżeli wpis okazał się pomocny, podzielcie się nim dalej, a w razie pytań zapraszam do komentowania.

Powodzenia w Waszym planowaniu!

Ciao!

 

 

Jedna myśl na temat “Rzymskie wydatki

Dodaj komentarz