Zamek w Cardiff

We wszystkich przewodnikach, poradnikach, blogach, gdzie pojawia się Cardiff znajdujemy zamek tego miasta jako pierwszy punkt na liście miejsc do zobaczenia.

Czy to prawda, że trudno szukać innej wizytówki miasta? - Tak.

Czy to prawda więc, że jest przereklamowany i nie wart zachodu? - Absolutnie Nie!

 

Pozwólcie, że opowiem Wam o mojej wizycie w Zamku Cardiff.

Nocleg miałam nieopodal, więc rano spacer do zamku zajął mi około 15 minut. Przekroczyłam most nad rzeką Taff i zajrzałam do parku Bute, ale chwilę później wróciłam do głównej drogi, żeby przejść wzdłuż Ściany Zwierząt, czyli fragmentu muru ozdobionego figurami piętnastu dzikich zwierząt od hieny do mrówkojada. Cóż za długie zdanie zrobiło mi się tu! Wracając do tematu, owa ściana stoi dziś wzdłuż parku Bute. Została przeniesiona sprzed zamku przy okazji poszerzania okolicznych ulic. Mijając ją, dochodzimy do murów zamku.

Kupujemy bilet wstępu. W cenie 12.50 funtów dostajemy bilet na którym zobaczymy część wnętrz zamkowych, obwarowania, schrony wojenne i normański donżon, czyli wieżę obronno - mieszkalną. W cenie dostaniemy też audioprzewodnik, który nie jest niestety dostępny w języku polskim. Mnie wystarczył język angielski i byłam bardzo z niego bardzo zadowolona, choć rozczarowało mnie to, że nie miał właściwego wejścia, do którego mogłabym podłączyć własne słuchawki. Polecam pomyśleć wcześniej i pobrać na telefon aplikację zamku, wtedy audioprzewodnika mamy na telefonie, a do tego dostaniemy zniżkę na zakup biletu.

Chętni mogą dopłacić nieco za wycieczkę po reszcie wnętrz wiktoriańskich oraz wieży zegarowej, są to już dodatki opcjonalne. Osobiście zostałam przy podstawowym bilecie ponieważ: A. I tak sporo kosztował, B. Przeważnie nie jestem entuzjastką zamków, C. Przeznaczyłam na zwiedzanie około 2 godziny, co wypełniała w zupełności dostępna trasa.

Jeśli jednak znajdę się w Cardiff ponownie chętnie odwiedzę pozostałe zakamarki stołecznej twierdzy, gdyż wnętrza, które mogłam zobaczyć już teraz zrobiły na mnie ogromne wrażenie.

Zwiedzać możemy w dowolnej kolejności. Zaskoczeniem był dla mnie fakt, iż na terenie zamkowym odnaleziono romańskie mury z pierwszego wieku naszej ery! Zobaczymy je we wnętrzu budynku, gdzie kupujemy bilety. Spacerując po murach możemy odwiedzić kilka wież i rzucić okiem na miasto. Najlepszy widok jednak zapewnia szczyt donżonu.

W okolicach Bramy Północnej natrafiłam na zejście do wojennych schronów, w których mieszkańcy szukali bezpieczeństwa w trakcie nalotów podczas drugiej wojny światowej. W tunelach mieściło się około 1800 osób. Nie brakowało tam nawet prostej kuchni i toalety. Na ścianach we wnętrzu tunelu są rozwieszone plakaty propagandowe, które muszę przyznać nieco mnie rozśmieszyły. Ciekawa jestem waszej opinii na ich temat. Rzućcie okiem!

 

Z uśmiechem patrzyłam na plakaty mówiące:

"Kiedy nalot zastanie Cię na ulicy - nie stój i nie gap się w niebo - kryj się".

Albo:

"Dla zdrowej i szczęśliwej pracy dołącz do kobiecej armii lądowej".

 

Na deser zostawiłam sobie dostępne wnętrza pałacowe. Co za kunszt! Pokój Arabski, Sala Balowa i Biblioteka… wszystkie zapierały dech w piersiach ilością detali. Nie mogąc się na nie napatrzeć spędziłam tam naprawdę dłuższą chwilę.

Serdecznie polecam Wam odwiedzenie Zamku Cardiff. Najmocniejsza jego strona (oprócz solidnych murów) to moim zdaniem różnorodność. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie, jest nuta starożytności, średniowiecza, wojenne korytarze i eleganckie wnętrza, a na dodatek punkty widokowe. O zwiedzaniu innych zakątków miasta będzie osobny wpis.

 

Czy spodobała się Wam najpopularniejsza walijska twierdza?

Do Zamku w Cardiff czy też w inne miejsce?

Dokąd tym razem?

Dodaj komentarz