5 typów pasażerów kolei

Jeździcie pociągami?

Ostatnio przejechałam koleją trasę Warszawa - Poznań - Warszawa i natchnęło mnie to do napisania tekstu z lekkim przymrużeniem oka. Najczęściej z pociągu korzystam jadąc do Krakowa i na tej trasie jest już coraz sprawniej i nowocześniej, a i towarzystwo w pociągu takie ukulturalnione, że PKP postanowiło wydzielić ‘strefę ciszy’. Coraz więcej tras obsługują pociągi z wagonami bezprzedziałowymi. Tym razem jednak odbyłam podróż w starym, dobrym wagonie z przedziałami, gdzie można doświadczyć nieco większej ‘interakcji’ z współpasażerami. Przypomniało mi to refleksję o typowych kolejowych podróżnikach, z którymi nie raz miałam do czynienia. Zdarzyło Wam się natrafić na któregoś z nich?

Typ 1. Pożeracz niebezwonny.

 

Kiedy tylko pociąg opuści stację pasażer ten wyciąga reklamóweczkę z zapasem pożywienia. Spokojnie wyciąga pierwszą wielką bułę najlepiej z zawartością, której zapach nie umknie nikomu. Może na przegryzkę kabanosy? Dostałeś w twarz odpryskiem z kiszonego ogórka? Nie szkodzi. A może siedzisz głodny i co gorsza w składzie brakuje wagonu restauracyjnego? Jesteś niestety jesteś przez kilka godzin skazany na odgłosy odpakowywania folii aluminiowej albo pociągania rureczką soczku z kartonika. Miejmy nadzieję, że zaraz zjawi się pani z wózeczkiem i będziesz mógł sobie kupić chociaż batona.

Typ 2. Spacerowicz nieusiedzący.

Kupując bilet na pociąg wybiera miejsce przy oknie. Nie wystarcza mu jednak patrzenie w jednym kierunku, dlatego co najmniej raz na 15 minut wychodzi na zewnątrz by postać przy oknie na korytarzu. Każda ze stron zaspokaja go tylko na moment, więc lepiej nie wyciągaj zbyt wygodnie nóg przed siebie żeby ułatwić spacerowiczowi opuszczanie przedziału i wracanie na swoje miejsce. Plusy? Zawsze to jakaś rotacja powietrza po posiłku pasażera pożeracza.

Typ 3. #opowiemwamhistorięmojegożycia.

Wpada i pełen energii wita się z resztą przedziału. Kiedy tylko usiądzie szuka kontaktu wzrokowego z kimkolwiek wokół i kiedy go złapie, zaczyna zagadywać. Szkoda, że nie nie sprowadza się to do lekkiej rozmowy dwojga nowo poznanych ludzi, a do wielkiego monologu o jego dramatach rodzinno-związkowych, problemach zdrowotnych czy planach na przyszłość. Jeśli nie wciągnie Cię ta opowieść i niechcący przyśniesz, towarzysz podróży zapewne nie przejmie się tym zbytnio. Przecież zawsze można wyciągnąć telefon i zwierzyć się komuś innemu. Najlepiej jak najgłośniej i jak najbardziej emocjonalnie, aby nikomu z współpasażerów nie umknął żaden wątek.

Typ 4. Sen o pierwszej klasie.

Są i tacy, którzy pragną pokazać, że podróżują z nami tylko dlatego, że bilety na droższy pociąg lub pierwszą klasę zostały wyprzedane. Taki elegancko ubrany pasażer z pewnością wyposażony jest w komputer, zza którego z kiepsko ukrywaną dezaprobatą będzie spoglądał na towarzyszy, którzy leniwie podsypiają, albo z słuchawkami w uszach patrzą za okno podczas gdy on podtrzymuje obrót kuli ziemskiej. Kiedy dzwoni telefon ścisza głos i ulatnia się na korytarz. Od pani z wózeczkiem zapewne zakupi kawę ze śmietanką aby pracować dalej na pełnych obrotach. Generalnie niegroźny, ale uważaj aby nie potknąć się o kabel jego laptopa.

Typ 5. Nieobecny.

Może to być ktoś, kto kiedy tylko zajmie swoje miejsce zamienia się w mumię, okrywa szalikiem, kocem, kapturem i czymś tam jeszcze i zapada w głęboki sen, z którego nie wiedząc jakim cudem punktualnie obudzi się na kilka minut przed swoją stacją. Ewentualnie może też prezentować się w odsłonie książkowego mola, który raz zatopiąc nos w lekturę nie podniesie głowy aż do końca podróży. Czasem fascynujący, zawsze nieszkodliwy, tylko może nie patrz mu w oczy, żeby się nie spłoszył.

 

Mam nadzieję, że spodobał Wam się ten wpis, który jest celowo porządnie przejaskrawiony i nie ma na celu obrażenia nikogo. 

Którego z powyższych typów kolejowych podróżników zdarzyło Wam się spotkać w drodze? A może macie własne typy? Na pewno o jakimś nie wspomniałam. Zapraszam do dyskusji!

 

 

3 myśli na temat “5 typów pasażerów kolei

  1. Nasuwa mi sie tu jeszcze jeden typ/typiara. 😀
    Są też tacy, którzy nie siadają na swoim miejscu, a potem robią wielkie poruszenie, żeby znaleźć swoje, albo chcą koniecznie siedzieć koło koleżaki, a ty chcąc być uprzejmym i nie wyjść na chama, musisz się przemieścić do innego wagonu.

    1. Haha, trafione w punkt, bo własnie w drodze powrotnej do Warszawy zamieniłam się miejscem na prośbę jednego pana. Ogólnie nie miałam z tym problemu dopóki nie usiadł on koło swojej „koleżanki”, nieco zbyt wylewnie okazując jej swoją sympatię przez całą drogę.

  2. Z mojego doświadczenia dodałabym robotników wracających z delegacji i wymykających się na papierosa do WC – zazwyczaj przyjaźni i gadają o szpachlowaniu, układaniu płytek, zakładaniu hydrauliki.. czasem pociągając z „małpki” zza pazuchy 😀

Dodaj komentarz