Czym jest HUB?

Dlaczego lot Air France’m z Warszawy do Berlina nie ma sensu? Czyli o tym, co to jest HUB.

Czy pojęcie HUBa jest równoznaczne z głównym lotniskiem danego kraju? Czy jest to lotnisko stolicy? Dlaczego w Węgrzech nie ma HUBa, a w Niemczech jest ich wiele? Warto poznać to pojęcie, aby trochę lepiej rozumieć świat lotniczy i ułatwić sobie w przyszłości szukanie rejsów do wybranego miejsca.

Zacznijmy od tego, że HUBów nie ustala państwo, ani władze lotnisk, a same linie lotnicze. Każda z regularnych linii lotniczych wybiera dla siebie lotnisko-bazę, na którym transferuje pasażerów oraz z którego wykonuje większość, jeśli nie wszystkie połączenia. Przykładowo HUBem holenderskich linii KLM jest Amsterdam. Oznacza to, że jeżeli chcemy z Tą linią polecieć do Londynu, po drodze, czeka nas przesiadka w Amsterdamie.

 

HUBem linii Air France jest lotnisko Charles’a De Gaulle’a w Paryżu, dlatego też połączenie do Berlina z tą linią niespecjalnie nas urządza. Wybierając je odbylibyśmy dwa loty: Warszawa - Paryż i Paryż - Berlin, co nie jest szczególnie ‘po drodze’.

 

Dlaczego istnienie HUBów jest takie ważne? Dlatego, że gwarantują nam one możliwe sprawną i wygodną przesiadkę, kiedy nie mamy możliwości polecieć gdzieś bezpośrednio. Kiedy przelatujemy przez HUB danej linii, nie musimy po raz drugi przechodzić odprawy podczas przesiadki, ani odbierać bagażu. Dotrze on sam ‘za kulisami’ do naszego drugiego samolotu i odbierzemy go dopiero po wylądowaniu u celu. Lotniska, które są HUBami dbają o to, aby nasza przesiadka była sprawna (na przykład, aby bramka, z której wysiądziemy nie była za bardzo oddalona od tej, z której odlatujemy), dzięki czemu w wielu miejscach wystarczy na nią zaledwie pół godziny. Jeśli jednak mamy spędzić na lotnisku więcej czasu, możemy oczekiwać przestrzennej strefy tranzytowej z dużą ilością sklepów, miejsc relaksu, kawiarni i innych atrakcji, które mają nam umilić czas oczekiwania. W związku z powyższym lotniska konkurują między sobą aby być HUBem wybieranym przez pasażerów, jest to dla nich czysty zysk z zakupów, których pasażerowie na nich dokonują.

Więc gdzie te HUBy? W Polsce, nasz narodowy przewoźnik LOT zbazował się na lotnisku Fryderyka Chopina w Warszawie. Kraków więc nie jest HUBem, chociaż sporadycznie zdarzają się na nim tranzyty. Większość linii rzeczywiście tworzy HUBy w pobliżu stolic, tak jak Iberia (Madryt), Czech Airlines (Praga), albo Finnair (Helsinki). Największe linie posiadają więcej HUBów, na przykład British Airways (Londyn Heathrow oraz Londyn Gatwick). Najsprytniejsza wydaje się być Lufthansa, niemiecka linia lotnicza, która posiada w Niemczech aż trzy HUBy (Monachium, Frankfurt i Dusseldorf), ale współpracując ściśle z liniami Austrian, czy też Swiss zapewnia swoim pasażerom tranzyty w Wiedniu czy też Zurychu.

 

Jasne, że to wszystko nie jest podporządkowane aż tak sztywnemu schematowi i poszczególne linie zawierają między sobą najróżniejsze porozumienia na konkretnych trasach dając nam możliwość zakupienia jednego biletu, na którym znajdą się loty z co najmniej dwoma różnymi liniami. Generalnie jednak wciąż niewielu przewoźników oferuje połączenia poza swoim HUBem.

 

Największe HUBy w Europie nie budzą zaskoczenia. Są to lotniska Londyn Heathrow, Paryż Charles de Gaulle oraz Amsterdam Schiphol. Warszawskie lotnisko Fryderyka Chopina jest jeszcze daleko za nimi, aczkolwiek w naszej części Europy plasuje się na drugim miejscu, z szansą na to, że niedługo wyprzedzi swojego konkurenta, lotnisko Vaclava Havel’a w Pradze.

 

Głośno robi się ostatnio w temacie planowanego Centralnego Portu Lotniczego w Polsce. Czy to dobry pomysł? Dlaczego nie? Przy dobrym planowaniu mógłby on dołączyć do grona ogromnych HUBów transferujących połączenia lotnicze w najdalsze zakątki świata. Trzeba nam pogodzić się z myślą, że liczba pasażerów wzrasta i wkrótce Lotnisko Chopina przestanie nam wystarczać. Czy Warszawiacy zgodziliby się na jego rozbudowę? A może należałoby zrobić HUB z Modlina? Trzecim rozwiązaniem jest obecnie głośne rozwiązanie budowy zupełnie nowego portu. Cały ten temat to materiał do osobnej, obszernej dyskusji.

Odpowiedzmy jeszcze na ostatnie pytanie ze wstępu do tego tekstu. Dlaczego nie znajdziemy ani jednego HUBa w Węgrzech? Przecież każdy zaprawiony podróżnik wie, że z tego kraju pochodzi linia Wizzair. Otóż tanie linie lotnicze nie posiadają HUBów. Sprzedają one bilety wyłącznie typu ‘one-way’, czyli w bezpośrednie w jedną stronę. W ostatnim czasie pierwsze tanie linie przymierzają się do umożliwienia pasażerom tranzytów na niektórych trasach, jednak nawet jeżeli dojdzie to do skutku, należy się spodziewać, że będą to pojedyncze przypadki. Węgry nie posiadają w tym momencie tradycyjnego przewoźnika, dlatego też na ich terenie nie znajduje się żaden HUB.

 

Wiedzę na temat HUBów możemy wykorzystać przy okazji szukania połączeń na naszą podróż. Jeśli decydujemy się na podróż tanią linią lotniczą, ten temat nie będzie miał dla nas znaczenia, natomiast szukając lotów do Wiednia (dokąd z Warszawy nie lata żaden tani przewoźnik) wiemy już, że bezpośrednie połączenia zaoferują nam wyłącznie LOT but Austrian. Jeśli wybierzemy Lufthansę polecimy przez Frankfurt albo Monachium, i tak dalej.

 

Mam nadzieję, że tekst okazał się dla Was przydatny. Zapraszam do podzielenia się spostrzeżeniami w komentarzach. Zachęcam również do dyskusji i zadawania pytań, jeśli coś wciąż jest dla Was niejasne.

 

Pora kupować bilety!

Dokąd tym razem?

Dodaj komentarz